Rytuały
Belgijskie zwyczaje przy stole kręcą się wokół trzech rzeczy: jak zamówić frytki, jak podać piwo i jak kupić czekoladki - w każdej z nich forma ma znaczenie.
Frietje met - zamawianie frytek
"Een frietje met" bez dalszego słowa znaczy: porcja frytek z majonezem - to domyślny sos, o ketchup trzeba prosić osobno.
Przy budce najpierw wybierasz rozmiar (klein, medium, groot), potem sos z listy kilkunastu pozycji: mayonaise, andalouse, samurai (ostry), pickles, tartare, joppiesaus. Sos ląduje kluchą na wierzchu frytek albo w osobnym kubeczku. Do tego dostajesz drewniany lub plastikowy widelczyk (frituurvorkje) - frytek nie je się palcami. Zjada się je na stojąco przy budce albo idąc.
- Domyślny sos to majonez, nie ketchup
- Jedz widelczykiem, nie palcami
- Płać gotówką - część bud nie ma terminala
- Nie oczekuj miejsc siedzących
Własna szklanka do piwa
Prawie każda marka piwa ma własną, opatrzoną logo szklankę o konkretnym kształcie - a bar stara się podać piwo właśnie w niej.
Kształt nie jest ozdobą: kielich na trapistę skupia aromat, wysmukła flet na lambika utrzymuje nikłe wysycenie, gruba sześciokątna szklanka na witbiera jest wystawiona na mróz z zamrażarki. Jeśli bar nie ma właściwej szklanki, barman czasem przeprosi i zaproponuje inne piwo, którego szklanka akurat jest. Piwo nalewa się pod kątem, a nadmiar piany ścina nożem lub szpatułką po brzegu.
- Nie proś o przelanie piwa do "zwykłej" szklanki
- Kołnierz piany jest celowy - nie odczekuj, aż opadnie
- Do mocnych piw dostajesz mniejszą pojemność (25-33 cl), nie pół litra
Santé - belgijski toast
Po francusku "Santé!", po niderlandzku "Schol!" lub "Gezondheid!" - stuka się szkłem i patrzy rozmówcy w oczy przed pierwszym łykiem.
W dwujęzycznym kraju toast bywa dwóch wersji przy jednym stole i nikogo to nie dziwi. Kontakt wzrokowy w trakcie stuknięcia jest oczekiwany. Piwo pije się długo i w wielu rodzajach w ciągu wieczoru - liczy się różnorodność, nie tempo, a upijanie się na widoku publicznym jest źle widziane.
- Patrz w oczy przy stuknięciu
- Poczekaj, aż wszyscy będą mieli pełne szkło
- Nie ponaglaj tempa - Belgowie piją wolno i dużo różnych piw
Ballotin - kupowanie pralinek
Pralinki kupuje się na wagę, wskazując palcem konkretne sztuki w gablocie - sprzedawca układa je w tekturowe pudełko zwane ballotin.
Zamawiasz ilość wagowo albo kwotowo ("ballotin za 15 euro", "250 gramów mieszane"), a potem albo wybierasz sztuka po sztuce, albo mówisz "assortiment" i zdajesz się na sprzedawcę. Pudełko ballotin - z charakterystycznie zawijanym wierzchem - wymyśliła w 1915 roku Louise Agostini, żona wynalazcy pralinki. Świeże pralinki z nadzieniem śmietankowym zjada się w ciągu kilku dni, nie tygodni.
- Kupuj na wagę w chocolaterie, nie gotowe pudełka z supermarketu
- "Assortiment" = wybór sprzedawcy, gdy nie chcesz decydować
- Nie trzymaj w lodówce - matowieją; chłodne, suche miejsce wystarczy
Miesiące z literą R
Małże i owoce morza je się w miesiącach, których nazwa zawiera literę "r" - czyli od września do kwietnia, ze szczytem do lutego.
Zasada jest starsza niż chłodnictwo, ale wciąż działa jako wyznacznik jakości: w ciepłych miesiącach (maj-sierpień) małże są chudsze i po tarle. Belgijskie restauracje często zdejmują wtedy moules-frites z karty albo podają je z zastrzeżeniem. Świeże małże przed gotowaniem powinny być zamknięte lub zamykać się po stuknięciu - otwarte odrzuca się.
- Sezon na małże: wrzesień-luty
- Latem karta może w ogóle ich nie mieć - to dobry znak, nie zła obsługa
- Małża, która nie otworzyła się po ugotowaniu, nie jedz