Rytuały
Khmerski stół jest wspólny i hierarchiczny: ryż w centrum, najstarszy zaczyna, a widelec służy tylko do nakładania na łyżkę. Alkohol pije się seriami toastów, a najważniejsze potrawy roku powstają przy okazji świąt przodków.
Chul muoy - khmerski toast
Przed każdym łykiem piwa mówi się "Chul muoy!" do wszystkich przy stole i stuka szklankami - picie w pojedynkę bez toastu uchodzi za nietowarzyskie.
"Chul muoy" znaczy z grubsza "wypij jeden" albo "do dna". Toast powtarza się nie raz na spotkanie, tylko właściwie przed każdą kolejką, więc wieczór to seria stuknięć i wspólnych łyków. Lód wrzucany prosto do szklanki z piwem nie jest błędem - w tej wilgotności to jedyny sposób, żeby piwo zostało zimne.
- Poczekaj, aż najstarsza osoba przy stole podniesie szklankę pierwsza
- Stuknij się z każdym po kolei, nie tylko z sąsiadem
- Lód w piwie to norma, nie faux pas - poproś o kubełek
- Nie pij łyka bez toastu, jeśli reszta stołu właśnie wznosi "chul muoy"
Łyżka i widelec
Je się łyżką trzymaną w prawej ręce, a widelec w lewej służy tylko do zsuwania jedzenia na łyżkę - wkładanie widelca do ust uchodzi za niezręczne.
Noża na khmerskim stole nie ma w ogóle - mięso jest już pokrojone. Pałeczek używa się wyłącznie do zup z kluskami; wbicie ich pionowo w miskę ryżu przypomina kadzidła na grobie i jest tabu. Półmiski stoją na środku i są wspólne, więc nakłada się sobie małe porcje, a nie kopiec na własny talerz.
- Widelec zsuwa, łyżka je - widelec nie trafia do ust
- Pałeczki tylko do zup z kluskami, nigdy pionowo w ryżu
- Nakładaj sobie po trochu z półmiska, dokładać można wielokrotnie
- Nie tą samą łyżką, którą jadłeś, sięgaj do wspólnego półmiska
Najstarszy zaczyna
Najstarsza osoba siada i sięga po jedzenie pierwsza; młodsi nakładają jej ryż, a rozpoczęcie posiłku przed nią to zły znak wychowania.
Hierarchia wieku organizuje cały stół. Podaje się i przyjmuje przedmioty prawą ręką albo obiema - podanie samą lewą jest tabu. Zjedzenie wszystkiego z talerza do ostatniego ziarna bywa czytane jako sygnał, że gospodarz podał za mało, więc drobna resztka to grzeczność, nie marnotrawstwo.
- Zaczekaj, aż najstarsza osoba zacznie jeść
- Jeśli jesteś najmłodszy przy stole, nałóż ryż starszym, zanim sobie
- Podawaj i przyjmuj prawą ręką lub obiema, nigdy samą lewą
- Zostaw na talerzu odrobinę, zwłaszcza jako gość w domu
Prahok - miara khmerskości
Fermentowana pasta rybna to podstawa dań; potrawa bez prahoku bywa uznawana za "niekhmerską", a emigranci tęsknią za jej zapachem jak za domem.
Prahok działa jak sól i kostka rosołowa naraz - w gotowym daniu nie czuć ryby, tylko głębię. Restauracje dla obcokrajowców często go pomijają, przez co potrawy wychodzą "płaskie". Khmerowie mieszkający za granicą wożą prahok w bagażu albo czekają na paczkę z domu; to jeden z najsilniejszych smaków tożsamości.
- Jeśli danie smakuje mdło, poproś o wersję z prahokiem
- Prahok ktis to najłagodniejsze wejście - zacznij od niego
- Nie oceniaj po zapachu surowej pasty, tylko po smaku gotowej potrawy
Pchum Ben - święto przodków
Przez 15 dni rodziny znoszą do pagód num ansom i num kom, a ulepione kulki ryżu rzuca się o świcie dla głodnych duchów, których nikt nie odwiedza.
Pchum Ben to najważniejsze khmerskie święto pamięci, kończące się w piętnasty dzień dziesiątego miesiąca kalendarza khmerskiego. Wierzy się, że w tym czasie duchy przodków wracają i szukają jedzenia; te nieodwiedzone przez rodzinę błąkają się głodne, dlatego wierni przychodzą do pagody przed świtem i rozrzucają ryż w ciemności. Ciasta ryżowe w liściu bananowca są głównym darem dla mnichów i zmarłych.
- Jeśli trafisz na Pchum Ben, spodziewaj się zamkniętych biur i pustych miast - ludzie jadą do rodzinnych wsi
- Wchodząc do pagody zdejmij buty i zakryj ramiona oraz kolana
- Datek dla świątyni jest mile widziany, ale nie obowiązkowy dla gościa
Ambok - ryż święta wody
W noc pełni podczas Bon Om Touk, gdy rzeka Tonle Sap odwraca bieg, je się "auk ambok" - tłuczone płatki młodego ryżu z bananem i wiórkami kokosa.
Bon Om Touk to listopadowe święto wody, upamiętniające moment, w którym Tonle Sap przestaje spływać do Mekongu i zaczyna cofać się w głąb lądu. Młody ryż praży się i tłucze w moździerzu na cienkie płatki, miesza z bananem i kokosem, i je o północy ostatniego dnia, z modlitwą do bogini rzeki o pomyślność na nadchodzący rok.
- Ambok jedz świeżo utłuczony - po dniu robi się twardy i suchy
- W Phnom Penh w te dni tłumy nad rzeką są ogromne, pilnuj kieszeni
- Wyścigi łodzi ogląda się z brzegu za darmo, trybuny bywają tylko dla zaproszonych