Rytuały
Holenderskie jedzenie to często rytuał w miniaturze - konkretna kolejność, konkretny gest, konkretna pora roku.
Jedzenie śledzia za ogon
Surowego śledzia je się trzymając go za ogon i odgryzając kęsami, z głową uniesioną do góry, zamiast krojenia widelcem.
To tradycyjny sposób jedzenia haring ze straganów ulicznych - ryba jest już oczyszczona i pokrojona na kawałki albo podana w całości z drobno posiekaną cebulą. Miejscowi jedzą ją stojąc, prosto przy stoisku, bez talerza i bez pośpiechu na siadanie.
- Trzymaj rybę za ogon, głowę odchyl lekko do tyłu
- Nie krój jej sztućcami - to psuje cały efekt
- Zamów cebulę i korniszony jako standardowy dodatek
Kopstootje - kieliszek i piwo w parze
Kieliszek jenever napełniony po sam brzeg wypija się pierwszym łykiem pochylonym nad barem, bez podnoszenia go ręką, a potem popija piwem.
Nazwa oznacza dosłownie 'uderzenie głową' - odnosi się do charakterystycznego pochylenia się nad kieliszkiem stojącym na blacie, żeby nie rozlać pełnego po brzegi trunku. Dopiero po tym pierwszym łyku bierze się kieliszek do ręki i popija się go piwem stojącym obok.
- Pierwszy łyk zrób pochylony nad barem, bez podnoszenia kieliszka
- Piwo zamawiaj jako 'popitkę', nie osobny drink
- Nie spiesz się - to rytuał na spokojne posiedzenie w barze, nie na szybki shot
Gezelligheid przy kawie i stroopwaflu
Stroopwafel kładzie się na kubku gorącej kawy lub herbaty, by para zmiękczyła karmel w środku, i je się go powoli w miłym towarzystwie.
Gezelligheid to holenderskie słowo bez dobrego odpowiednika w innych językach - oznacza przytulność, poczucie wspólnego, niespiesznego siedzenia razem. Stroopwafel na kubku to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazków tego zwyczaju - samo ciasto jest tylko pretekstem do dłuższej rozmowy przy stole.
- Połóż gofr na kubku na kilka minut przed jedzeniem, nie od razu
- Nie spiesz się - to przerywnik towarzyski, nie przekąska w biegu
- Świeże stroopwafle z targu są zwykle lepsze niż pakowane ze sklepu
Broodje kaas na lunch
Typowy holenderski lunch to prosta, niepodgrzewana kanapka z serem, popijana szklanką maślanki (karnemelk) - szybko, oszczędnie i bez ceremonii.
W przeciwieństwie do krajów śródziemnomorskich, gdzie lunch bywa ciepłym, dłuższym posiłkiem, holenderskie biura i domy trzymają się prostego wzorca: pieczywo, plaster sera, czasem coś słodkiego (hagelslag - czekoladowe posypki na chlebie) i napój mleczny. To odzwierciedla praktyczne, oszczędne podejście do jedzenia w środku dnia pracy.
- Nie oczekuj ciepłego dania na lunch w typowym holenderskim biurze
- Kanapkę je się bez sztućców, prosto z ręki
- Karnemelk (maślanka) to najbardziej klasyczny napój do takiego lunchu